Zastanówmy się razem: co tak naprawdę przeżywa nasze dziecko w ósmej klasie? Czy to tylko egzamin? Czy to tylko te nieszczęsne arkusze, zadania z matematyki i czytanie ze zrozumieniem? Nie. To o wiele więcej. To rok, w którym na młodego człowieka spada ogromny ciężar. Obok nauki pojawia się jeszcze coś więcej – dojrzewanie. A wraz z nim emocje, które potrafią wybuchać jak fajerwerki, nastroje, które zmieniają się z godziny na godzinę, pytania, które dorosłym czasem wydają się banalne, dla nastolatka brzmią jak dramaty: „Czy dam radę?”, „Co, jeśli zawiodę?”, „Jaką szkołę mam wybrać?”.
Czy to nie brzmi jak za dużo na nastoletnie dziecko? Właśnie dlatego to my – rodzice – mamy tu niezwykle ważną rolę. Ale uwaga – nie chodzi o to, żeby decydować za dziecko. Chodzi o to, by być obok.
Jak możemy pomóc? Zacznijmy od nauki. Czy musimy znać cały materiał z matematyki albo gramatyki, żeby wspierać? Nie. Ważniejsze jest coś innego – stworzenie warunków. Spokojne miejsce do pracy. Uporządkowany rytm dnia. Plan nauki, w którym jest miejsce na przerwy, na odpoczynek, na pasje. I – tak, nie bójmy się tego powiedzieć – także na zwykłe „nicnierobienie”. Bo czy mózg nastolatka pracuje lepiej, kiedy jest zmęczony, czy kiedy miał chwilę oddechu? Odpowiedź znamy wszyscy.
Czy dziecko zawsze potrafi samo się zmotywować? Wiemy, że nie. Dlatego możemy mu pomóc w planowaniu – rozpisaniu kalendarza, podzieleniu materiału na małe porcje, znalezieniu dobrych źródeł. Czasem wystarczy usiąść obok, być w pobliżu – i już presja staje się mniejsza. można wspólnie ułożyć prosty plan nauki, tak aby obok powtarzania materiału znalazł się też czas na odpoczynek i pasje. Rozpisać ważne terminy – kartkówek, egzaminów próbnych, konkursów czy terminów rekrutacji. Pomóc w znalezieniu materiałów, repetytoriów, kursów online. Zadbać o rytm dnia – sen, posiłki, przerwy w nauce, które naprawdę wpływają na koncentrację. Poszukać z dzieckiem materiałów, repetytoriów, kursów online, jeśli jest taka potrzeba. Kluczowa jest rozmowa i ustalenie potrzeb.
Ale nauka to jedno. A co z emocjami? Ósmoklasista w jednej chwili czuje się dorosły i pewny siebie, a w następnej zamyka się w pokoju i mówi, że „nic nie potrafi”. Ile razy to słyszeliśmy? „Nie umiem”, „To za trudne”, „Nie dam rady”. I co wtedy? Czy najlepszą odpowiedzią jest: „Inni mają gorzej”? Nie. To, czego dziecko wtedy potrzebuje, to nasze: „Widzę, że ci ciężko. Jestem obok”. Proste słowa, a robią cuda.
Nie zapominajmy, że to także czas dojrzewania. Hormony, zmienne nastroje, poszukiwanie siebie. Czasem bunt, czasem zamknięcie w sobie. I właśnie wtedy dziecko najbardziej potrzebuje akceptacji – usłyszeć: „Lubię z tobą być”, „Jesteś ważny”, „Nie musisz być idealny, żebyśmy byli z ciebie dumni”. Czy nie każdy z nas chciałby to słyszeć?
Kolejnym obszarem jest wybór szkoły. To temat, który często budzi największe emocje. Rodzic może tu wesprzeć dziecko, ale musi pamiętać, że decyzja należy do niego. Co można zrobić?
- rozmawiać o zainteresowaniach i mocnych stronach,
- wspólnie sprawdzać oferty szkół, dni otwarte, profile klas,
- podpowiadać realistyczne spojrzenie („czy będziesz się czuł dobrze w tak wymagającym liceum?” albo „czy ta szkoła rozwija twoje zainteresowania?”),
- ale nigdy nie narzucać – bo to dziecko będzie codziennie tam chodziło, nie rodzic.
Jeśli szkoła zostanie wybrana dobrze, nastolatek rozkwita – czuje się na właściwym miejscu, zdobywa pewność siebie, rozwija pasje. Jeśli wybór okaże się nietrafiony, konsekwencje mogą być trudne: poczucie porażki, spadek wiary we własne możliwości, problemy w relacjach z rówieśnikami. Dlatego tak ważne jest wsparcie, ale bez przejęcia steru.
Na końcu warto pamiętać o docenianiu wysiłku. Ósmoklasista nie zawsze usłyszy w szkole, że dobrze sobie radzi. Rodzic powinien być tą osobą, która powie: „Widzę, że się starasz”, „Jestem z ciebie dumny”, „Nieważne, jaki wynik, dla mnie jesteś ważny”. Te słowa często budują w dziecku więcej siły niż najlepsze korepetycje.
I może czasem wydaje się, że nasza obecność jest niechciana – że dziecko mówi: „Daj mi spokój, sam dam radę”. Ale powiedzcie szczerze – czy to nie wtedy najbardziej potrzebuje wiedzieć, że naprawdę jesteśmy obok?
Marzena Paradowska
